Blue Velvet

O filmie

Blue Velvet (1986) drugi po Diunie film Davida Lyncha nakręcony dla producenta Dino de Laurentisa. Film był wówczas sporym wydarzeniem, zdobył mnóstwo pochwał krytyków i do dziś uważany jest za jeden z najlepszych filmów - nie tylko Lyncha, ale także w historii kina. Mroczna historia nastolatka, który podglądając starszą kobietę wkracza w mroczny świat gangsterów i zbrodni od pierwszych kadrów zapada w pamięć widza. Film zdobył wiele nagród i m.in. nominację do Oscara za reżyserię dla Davida Lyncha.

Treść

Lumberton, Stany Zjednoczone. Wracając z odwiedzin u ojca w szpitalu, Jeffrey Beaumont znajduje odcięte ludzkie ucho, które przynosi do zachowującego się tajemniczo detektywa Williamsa. Podsłuchująca rozmowy córka Williamsa, Sandy, mówi Jeffreyowi, że jego odkrycie może mieć związek z piosenkarką z nocnego klubu, Dorothy Vallens. Z pomocą Sandy Jeffrey włamuje się do mieszkania Dorothy i staje się świadkiem seksualnego upokorzenia i przemocy, jakich dopuszcza się wobec niej Frank Booth...

David powiedział...

"Blue Velvet" w wykonaniu Bobby'ego Vintona to piosenka, która wznieciła ten film. Było w niej coś tajemniczego. Zmuszała do zastanowienia się nad pewnymi rzeczami. Najpierw pomyślałem o trawnikach - o trawnikach i o najbliższej okolicy. Jest wieczór - może gdzieś na ulicy świecą się jakieś lampy - dlatego wiele z owych trawników ukrytych jest w cieniu. Na pierwszym planie znajduje się fragment drzwi od samochodu - albo to tylko sugestia, że jest tam samochód, bo jest za ciemno, żeby widzieć dokładnie. Ale w samochodzie siedzi dziewczyna z czerwonymi ustami. I to właśnie od tych czerwonych ust, niebieskiego aksamitu i owych czarnozielonych, pobliskich trawników wszystko się zaczęło.
Zacząłem zbierać pomysły do filmu około 1973 roku, ale były to wtedy jedynie interesujące fragmenty. Niektóre odpadły, inne pozostały i zaczęły łączyć się ze sobą. Wyłonienie się Blue Velvet zajęło dużo czasu. Potrzebowałem jakichś nowych pomysłów i w końcu, kiedy się pojawiły, stały się czymś oczywistym, choć przez pewien czas nie mogłem ich znaleźć.
[Richard Roth] zapytał, czy mam jakieś inne scenariusze. Odpowiedziałem, że mam jedynie pomysły. Potem dodałem, że zawsze wyobrażałem sobie, jak wślizguję się do pokoju jakiejś dziewczyny i obserwuję ją wieczorami, i jak w pewnym momencie udaje mi się zobaczyć coś, co byłoby kluczem do tajemnicy morderstwa. Bardzo mu się spodobał ten pomysł i poprosił mnie, żebym napisał skrót scenariusza. Poszedłem do domu - i nagle pojawił się w mojej wyobraźni człowiek, który znajduje ucho gdzieś na ziemi. Ucho stopniowo się zwęża, a na końcu znajduje się wejście w głąb, które prowadzi gdzieś w niezmierzone...
Kiedy czwarty szkic był prawie skończony, siedziałem wewnątrz budynku jakiejś wytwórni i czekałem, aż wpuszczą mnie do biura. I nagle przypomniałem sobie sen, który miałem noc wcześniej. Było to zakończenie Blue Velvet. Sen podsunął mi pomysł z radiem policyjnym; sen dał mi przebranie Franka i broń w kurtce żółtego człowieka; wreszcie sen poddał mi scenę, w której Jeffrey znajduje się w głębi mieszkania Dorothy i wysyła fałszywą wiadomość, wiedząc, że usłyszy ją Frank. Nie wiem, jak to się stało; po prostu musiałem podłączyć się do tego snu i dokonać w scenariuszu kilku zmian, żeby zebrać to wszystko razem. Cała reszta z wyjątkiem tej jednej rzeczy została już wcześniej zrobiona.
Jeffrey jest facetem z college'u. Kiedy patrzyłem na Kyle'a, widziałem Jeffreya. Jest inteligentny i przystojny, i dobrze się obchodzi z dziewczętami. Jeffrey jest w stanie połączyć odmienne światy. Może wejrzeć w świat Sandy, może wejrzeć w świat Dorothy, może dostać się do świata Franka.
Isabellę Rossellini poznałem w restauracji w Nowym Jorku. Kilka dni później, kiedy o tym myślałem, przyszło mi do głowy, że powinienem zaproponować jej tę rolę. Chciała to zagrać. Nie pamiętam, o czym rozmawialiśmy, ale wiedziałem, że się wciągnęła. I, wiesz, sadzę, że po premierze nieźle się jej dostało za to, że w nim wystąpiła. Prawdopodobnie dla niej było to trudniejsze niż dla kogokolwiek innego w tym filmie.
Miałem bardzo, bardzo dużo tych słów (?fuck?) w scenariuszu, ale Dennis zawsze dodawał więcej, bo wpadał z trans i nic nie mógł na to poradzić. A jeśli aktor tkwi w swojej roli tak mocno, to nawet jeżeli wypowiada jakiś dodatkowy tekst albo mówi swoją kwestię niedokładnie tak, jak jest napisana - będzie wierny. Według mnie Dennis jest jednym z takich ludzi. Ciągle powtarza, że ja nigdy nie byłem w stanie wypowiedzieć tego słowa na planie i że szedłem po scenariusz i pokazywałem: ?Dennis, chodzi oto słowo?. To niezupełnie prawda.