Człowiek Słoń

O filmie

Człowiek Słoń (1980) drugi film Davida Lyncha i film od którego kariera reżysera tak naprawdę się zaczęła. To jeden z najbardziej humanistycznych i wstrząsających filmów w historii kina światowego, wspaniała opowieść o ludzkiej szlachetności i podłości, odkrywająca na nowo banalną zdawałoby się prawdę, że to wnętrze liczy się w człowieku nade wszystko. Historia zdeformowanego Johna Merricka to analiza relacji między jednostką a społeczeństwem i afirmacja ludzkiej godności, świadomej siebie. Efekt współpracy z Melem Brooksem zaowocował ośmioma nominacjami do Oscara, wieloma innymi nominacjami i kilkoma nagrodami.

W filmie zagrała śmietanka brytyjskiego aktorstwa, w tym Anthony Hopkins (Dr. Frederick Treves), John Hurt (John Merrick - tytułowy człowiek-słoń), Anne Bancroft (Pani Kendal) i John Gielgud (Carr Gomm). Podstawą scenariusza był jeden rozdział pamiętnika Fredericka Trevesa The Elephant Man and Other Reminiscences (Człowiek-słoń i inne wspomnienia). Studio Paramount, które było producentem filmu, usiłowało wpłynąć na zmianę początku i końca filmu, które były ich zdaniem zbyt surrealistyczne, ale po ostrym proteście Mela Brooksa zrezygnowało z żądań. Po niemal 30 latach od premiery film wciąż wzrusza kolejne pokolenia widzów.

Treść

Londyn. Rok 1884. Młody, ambitny chirurg przypadkiem trafia na jarmarczny pokaz "człowieka-słonia". Za opłatą wypożycza od właściciela tę dziwną postać, by zbadać dokładniej ten rzadki przypadek medyczny. Nieszczęśnik nazywa się John Merrick i jest wycieńczony astmą i nieludzkim traktowaniem. Po niedługim czasie okazuje się, że Merrick jest bardzo inteligentną osobą i staje się ulubieńcem wyższych sfer. Gdy nocny portier sprowadza znajomych ze slumsów i upokarza Merrica, ten ucieka ze szpitala...

David powiedział...

Pewnego dnia przyprowadziłem Johna Hurta i zacząłem nakładać na niego charakteryzację. I już w momencie, gdy nakładałem to na jego głowę, jeszcze zanim znalazło się na swoim miejscu, obydwaj wiedzieliśmy, że jesteśmy o całe kilometry od sukcesu. Problem nie w tym, żeby to źle wyglądało, problem tkwił w samym materiale - zamiast być elastyczny, był twardy jak beton! I John w żaden sposób nie mógł się w tym poruszać. W żaden sposób! Powiedział wtedy: ?Odważne dzieło", czy coś w tym rodzaju. Więc wyobrażasz sobie, że w tym momencie mogło się zrobić nieprzyjemnie. Ale będę na zawsze wdzięczny Johnowi za to, że nie powiedział ani jednej negatywnej rzeczy o tym, co próbowałem zrobić.
Historia Człowieka Słonia opowiada o kimś, kto był odrażajacy na zewnątrz, ale był piękną i normalną ludzką istotą w której można się było zakochać. Był potworem, który nie był tak naprawdę potworem.
Scenariusz Chrisa i Erica był bardzo dobry, ale tak zbliżony do prawdziwej historii, że zaczynał się od wzlotu w górę, a potem nagle opadał. Zrekonstruowaliśmy wszystko i dopisaliśmy wiele nowych scen. Początku i końca filmu nie było w oryginalnej wersji. Wiele się nauczyłem przy tej pracy, ponieważ nigdy wcześniej czegoś takiego nie robiłem.
Miałem pracować ze wspaniałymi angielskimi aktorami, nad ekranizacja prawdziwej historii z czasów Wiktoriańskich, w kraju którego nie znałem. Na początku myślałem, że sobie nie poradzę. Nie mogłem wczuć się w atmosferę. Nie mogłem nawet znaleźć odpowiednich plenerów. A potem jednego dnia, byłem w opuszczonym szpitalu w East Endzie w Londynie i nagle zaskoczyłem. Wszystko tam było: atmosfera, pokoje, długie korytarze.
Od początku uważałem, że powinien być to film czarno-biały. Czerń i biel od razu zabiera cię w nierealny świat. Pozwala cofnąć się w czasie i poczuć nastrój Rewolucji Przemysłowej - do miejsc, tej prostoty - czerń i biel są doskonałe. Większość moich ulubionych filmów jest czarno-biała.
Cóż, mam bzika na punkcie przemysłu i fabryk - na ich wyglądzie i ich dźwięków... Człowiek Słoń rozgrywa się w czasie gdy przemysł dopiero raczkował. To był początek czasów Głowy do Wycierania. Miałem nadzieję, że czasy Wiktoriańskie będą miały więcej maszyn dokoła. Nie było ich dużo, ale te co były czyniły wiele hałasu i tworzyły dużo dymu.
Człowiek Słoń odniósł spory sukces. Ale, wiecie, był oparty na prawdziwej historii. Był dosć daleki od tego, co możecie nazwać filmem osobistym, choć czułem się bardzo w niego zaangażowany, dałem się wciągnąć w jego świat i nie musiałem iść na kompromisy.