Obrazy i grafiki
David Lynch o swoich obrazach
Na podstawowe "tło" twoich obrazów składa się niezwykle ograniczona paleta. Barwy są bardzo ciemne, przypominające popiół, błoto, zakrzepłą krew itp. - a więc bardzo mało kolorów. Dlaczego?
- Nie wiedziałbym, co z nimi zrobić. Kolor jest dla mnie zbyt realny. Ograniczający. Zbyt mocno wyklucza sen. Im więcej czerni wrzucisz do koloru, tym bardziej staje się nierealny. Mógłbym wykorzystać jedną tubkę żółci kadmowej w połączeniu z pięciuset tubkami czerni. To jedyna możliwość użycia tego koloru.
- Jaki jest twoim zdaniem związek między czernie a snem?
- Czerń daje wrażenie głębi. Przypomina małe ujście; można przez nie przejść, pozwolić umysłowi przebijać się przez nieustającą ciemność, aż w końcu wiele dziejących się tam rzeczy staje się widocznych. Zaczynasz rozumieć, czego się boisz i co kochasz. Przypomina to sen.
- Jak opisałbyś postacie z twoich obrazów?
- Cóż, to raczej fragmenty ciał lub coś w tym rodzaju. Nie potrafię namalować całej postaci; nie wiem, dlaczego tak jest.
- Często postacie te wyglądają tak, jakby dokądś zmierzały, być może pośpiesznie próbując się wydostać z obrazu, przekroczyć powierzchnię.
- Są w trudnej sytuacji, być może. Nie wiem. Obrazy mają atmosferę napełniającą lękiem, ale jest w nich także humor. Ostatecznie jednak główną koncepcją obrazów jest, jak sądzę, życie w mroku i niepewności. I ja z pewnością również tam jestem - zagubiony w mroku i niepewności. Czy wiesz, jak się zachowują psy, którym da się trochę przestrzeni? Otóż wygląda na to, że naprawdę świetnie się bawią. Uganiają się za swoimi piłkami, przeżuwają jedzenie, posapują i są szczęśliwe. Z istotami ludzkimi powinno być podobnie. Powinniśmy być zupełnie szczęśliwi. Więc nie wiem, dlaczego nie jesteśmy.
